login:

haslo:





Sąd: wygrana licytacja na Allegro jest równoznaczna z umową kupna- sprzedaży

opublikowal: Robert Cichowlas - 2007-02-07 08:53:02

"Wygrana licytacja w internetowym serwisie aukcyjnym Allegro to umowa kupna-sprzedaży, ze wszystkimi konsekwencjami - orzekł we wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi Północ w precedensowym procesie dotyczącym wirtualnej aukcji samochodu terenowego. ...

W lipcu zeszłego roku Robert P. z Warszawy wystawił na aukcję w Allegro dobrze wyposażonego jeepa. Licytację wygrał Adam S., który zaoferował za auto najwięcej - 23 100 zł. Transakcja nie została jednak sfinalizowana, bo początkowo oferujący mówił, że zapomniał w swej aukcji dodać ceny minimalnej (na poziomie 30-40 tys zł), a poza tym zepsuł mu się modem i nie mógł tego skorygować przed końcem aukcji.

Adam S. pozwał oferenta do sądu i domagał się wydania mu samochodu. Przed sądem Robert P. oświadczył nieoczekiwanie, że nie miał, nie ma i nie będzie miał tego samochodu, a ofertę w Allegro wystawił "sondażowo", by zorientować się, ile mógłby za niego otrzymać, gdyby taki sprowadził.

Na drugiej rozprawie tego rozpoczętego w styczniu procesu sąd wydał wyrok. Uznał, że nie ma potrzeby przesłuchiwania pracownika Allegro w sprawie regulaminu i przebiegu aukcji, bo są to sprawy niesporne: Robert P. wystawił samochód na aukcję, a wygrał ją Adam S., bo zaoferował najwyższą cenę.

- Strony zbyt dużą wagę przywiązują do regulaminu Allegro - mówił sędzia Marcin Łochowski w uzasadnieniu wyroku. A brzmi on: sąd ustalił, że strony zawarły umowę kupna sprzedaży niebieskiego Jeepa Grand Cherokee z silnikiem o pojemności 4,7 cm sześciennych, z 2000 r. Dodatkowo Robert P. ma zapłacić ponad 3,5 tys zł kosztów procesu." ...


Bardzo dobrze, że taki zapadł wyrok. Ludzie handlujący na internetowych aukcjach powinni wiedzieć co robią i ponosić za to konsekwencje.

Oryginal: http://wiadomosci.o2.pl/?s=260&t=325991
Wizytowki, kalendarzyki, biznes karty. Tani druk dla agencji reklamowych i klientow indywidualnych.
1000 wizytowek juz za 40 zl!         Pelna oferta i cennik: www.wizytowki.pro

Komentarze:

Wojciech Puchar (wojtek) 2007-02-07 10:38:25
była aukcja był wystawiony towar jest zwycięzca i tyle.
co za różnica jaki jest typ aukcji
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-07 10:24:07
Cieszący się naginają prawo do swojego zamordyzmu. Kali.

Niepodpis i niepodpis elektroniczny NIE JEST OŚWIADCZENIEM WOLI !!!
Wojciech Puchar (wojtek) 2007-02-07 10:37:37
zwróć uwagę że podczas rozprawy nikt nie twierdził że to nie on wystawiał.
bezsprzeczne jest że jeden wystawił drugi kupił, i wyrok sądu jest słuszny
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-07 11:20:11
Jak jest słuszny, jeśli ani niepodpis pod umową na papierze, ani niepodpis elektroniczny - NIE SĄ OŚWIADCZENIAMI WOLI !?!?!?

Zjadłeś coś nieświeżego?
classicalliberal (classicalliberal) 2007-02-08 07:21:14
chlewista K. chyba zjadł dzisiaj cały nieświeży obiad,
gdyż obie strony sporu PRZYZNAŁ, że to one, a nie kto inny brały udział w aukcji

następny razem radzę chlewiście postarać się czytać ze zrozumieniem
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-08 10:45:53
To nadal nie zmienia fdaktu, że ŻADNA ZE STRON NIE ZŁOŻYŁA WÓWCZAS OŚWIADCZENIA WOLI, a więc ŻE NIE BYŁO UMOWY.

Rozumiesz, czy mam pisać wolniej i jeszcze bardziej dużymi literami?
Piotr Makowski (piotrm) 2007-02-09 12:52:58
Oświadczenie woli może być nawet USTNE!
Zwłaszcza w "strefie wolnościowej".
Wymóg podpisów jest jedynie biurokratycznym narzutem państwa mającym na celu umożliwienie kontroli nad umowami przez stronę trzecią (państwo).
Akurat z tymi podpisami, to Pan idzie pod prąd swoich poglądów...
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-09 17:12:15
A guzik. Myli pan transakcję z ręki do ręki z umową.

Nie ma umów ustnych. To znaczy państwo próbuje na siłę udowadniać, że istnieją bo jest mu to bardzo wygodne.
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-07 10:26:24
Łączenie się z internetową aukcją z DOWOLNEGO KOMPUTERA NA ŚWIECIE poprzez inny komputer to jest bułka z masłem dla hackerów.

Wystawienie domu Cichowlasa na takiej aukcji i podanie ceny maksymalnej w wysokości 1 PLN to także nie jest żaden problem.

A więc służby RULEZ.

A małpy klaszczą.
ved (ved) 2007-02-07 12:18:13
Zawarcie umowy to jedno a bezpieczenstwo serwisu to drugie.
Czasy anonimowosci w sieci dawno minely, zauwaz ze oskarzony wcale nawet nie probowal tlumaczyc sie tym ze np: ktos wystawil przedmiot za niego.
Gdyby faktycznie tak sie stalo (a o wlamach na konta allegro ostatnio glosno, boz zabezpieczen toto nie ma wlasciwie zadnych) winny bylby serwis, ale tym przypadku ewidentnie wine ponosi sprzedajacy ze swoja niewiedza i lekcewazeniem.
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-07 12:32:39
Nie. Za obecną sytuację winę ponoszą wszyscy ci - w tym sąd - którzy działają wbrew polskiemu prawu.

Koleś nie dokonał podpisu elektornicznego. Więc nie było oświadczenia woli. A jeśli nie było oświadczenia woli to... To tak de facto sąd ukradł mu coś tam i dał tej drugiej cwanej gapie, która korzysta z tego, że sąd łamie polskie prawo.
brat bliźniak (bebe) 2007-02-07 12:51:09
coś za bardzo jak na wolnościowca dłubiesz w przepisach zamiast skorzystać ze zdrowego rozsądku. podpis elektroniczny ma na celu uwiarygodnienie, uwierzytelnienie strony składającej taki podpis, nie sam fakt woli. w tej aukcji obie strony wyraziły wolę uczestnicta i doprowadzenia do transakcji kupna-sprzedaży i nikt tego nie podważał w sądzie. dyskusja o podpisie elektronicznym więc jest tutaj bezprzedmiotowa (dyskietkę z podpisem elektronicznym swoją drogą też można ukraść)
diabeł (diabel) 2007-02-07 22:18:05
"dyskietkę z podpisem elektronicznym swoją drogą też można ukraść"

Podpis elektroniczny jest pod danym dokumentem i nie można go przenieść na inny dokument.
To, że ktoś ukradł mi podpis (a ściślej mówiąc - podpisany przeze mnie dokument), nie pozwoli mu podpisywać innych dokumentów w moim imieniu.
brat bliźniak (bebe) 2007-02-08 12:24:20
jeszcze ściślej mówiąc - nie podpisany dokument, a dyskietkę z twoim podpisem cyfrowym, czyli kluczem prywatnym. takie faksymile nie odróżnialne od ręcznego podpisu. wtedy już można podpisać obce dokumenty, czy nie tak?
Krzysiek K. (krzysiek) 2007-02-07 14:05:08
Bo ja jestem bardzo specyficznym wolnościowcem. Wyznaję "wolność dla siebie". Dlatego postuluję prawo, które obowiązuje małpy. Prawo jest prawo i każde odstępstwo małp od tego prawa powoduje bardzo poważne zamieszanie.
Marcin Pierzchała (heimdahl) 2007-02-07 09:43:06
Jeżeli ktoś rejestruje się na Allegro musi zaakceptować regulamin. A w regulaminie pisze wyraźnie, że w momencie zakończenia aukcji jest zawierana umowa pomiędzy uczestnikami. Reguły gry są oczywiste... widocznie nie dla wszystkich.
Andrzej Tomasz Jędrzejewski (andrzej) 2007-02-07 11:05:13
Uzasadnienie mądre.
Nie ma powodu wgłębiać się w regulaminy Allegro skoro już ustalono że strony zawarły prawnie wiążącą umowę kupna-sprzedaży. W takich sprawach Prawo Handlowe i Kodeks Cywilny mają wyższość nad wszelkimi "regulaminami" i nawet jeżeli jest w nich jakiś zapis sprzeczny z obowiązującymi przepisami to z punktu widzenia prawa jest on nieistotny.
diabeł (diabel) 2007-02-07 22:05:52
Wszelkie odgórne prawa, kodeksy itp. powinny być tylko traktowane jako defaultowe standardy.
Jeśli umowa/regulamin mówi w danym temacie coś innego niż prawo, to je overriduje.
Jeśli nie mówi nic - stosujemy wartość domyślną, wynikającą z kodeksu.

Np. jeśli kodeks mówi, że tydzień pracy ma 40 godzin, a ja zawieram z kimś umowę i nie ma w niej ani słowa o czasie pracy, to stosuje się wartość z kodeksu - 40 godzin. Jeśli w umowie jawnie wyspecyfikuję, że tydzień pracy trwa 30 czy 50 godzin - wtedy ustalenia kodeksu zostają przysłonięte moją umową.

Takie rozwiązanie pozwala pogodzić 2 rzeczy:
- nieograniczona wolność umów
- przeciętna umowa liczy kilka stron, a nie kilka tysięcy

Oczywiście w umowie powinno być można powoływać się na niezależne, prywatne kodeksy (a państwowych może w ogóle nie być).

No ale to tylko takie teoretyczne dywagancje, bo w przekrojowym stadzie takie rozwiązanie jest nierealizowalne.
Andrzej Tomasz Jędrzejewski (andrzej) 2007-02-08 02:07:40
No, nie, drodzy koledzy, tu mieszacie dwie sprawy i wyciągacie błędne wnioski. Pierwsza sprawa to to że umowa pomiędzy stronami nie może być aktem wyższej rangi niż akty prawne danego kraju. A oddzielną sprawą jest to że państwo nie powinno się wchrzaniać w umowy jeżeli nie naruszają interesu osób trzecich.

Krótko mówiąc: państwo nie powinno wydawać idiotycznych regulacji w rodzaju ustawowej długości dnia pracy ale umowa zawierana pomiędzy stronami nie może być sprzeczna z obowiązującym prawem. Po prostu należy poprawić prawo i je respektować.
diabeł (diabel) 2007-02-08 12:14:29
"Po prostu należy poprawić prawo i je respektować."

Ależ ja miałem na myśli właśnie poprawienie prawa, a mianowicie wprowadzenie zasady, że umowa jest ważniejsza niż kodeks. W takim wypadku kodeks pełniłby tylko rolę luźnego standardu, na który można przystać lub nie (albo przystać po części).
Jeśli nazwa "kodeks" jest nieodpowiednia, można to nazwać inaczej.
Marcin Pierzchała (heimdahl) 2007-02-07 16:00:52
Mam pewne wątpliwości... Co mnie obchodzi jakieś Prawo Handlowe??. Sytuacja podobna jak z Prawem Pracy. Jeśli ktoś zgadza się pracować za niższe wynagrodzenie niż przewiduje tzw "płaca minimalna" to jest tylko i wyłącznie Jego sprawa. W tym przypadku podobnie. Zapomnijmy o Prawie Handlowym. Skoro 2 podmioty DOBROWOLNIE zawarły umowę na podstawie ZNANYCH sobie reguł (w tym przypadku regulamin Allegro), to powoływanie się na jakieś inne dekrety uważam za nie na miejscu.
To jest takie moje indywidualne podejście do tego tematu, zakładam przy tym że "volenti non sit iniuria". Ale obecnie w Polsce ta zasada niestety nie obowiązuje.. :P
Piotr Makowski (piotrm) 2007-02-09 12:50:05
Prawo Handlowe i Prawo Cywilne zbudowane są według reguły, że definiują i ustalają pewne standardowe reguły ostępowania i rozstrzygania kwestii związanych z umowami. Co sprawia, że w umowie możemy zapisać tylko kwestie, które chcemy rozwiązać inaczej niż w tych standardach, takie które są specyficzne dla danej umowy.
Gdyby nie istniały, to w KAŻDEJ umowie trzeba by było zawierać opis wszystkich procedur postępowania w wypadku sporu stron (a więc procedury sądowe itd) - co sprawiałoby, że umowy miałyby postać sporych ksiąg. Natomiast one jawnie stanowią, że postanowienia umowy MOGĄ regulować odpowiednie kwestie inaczej niż w tych koceksach jest zapisane - i te postanowienia są ważniejsze od przepisów ogólnych.
Natomiast Prawo Pracy faktycznie ma inny charakter - ono bardzo ściśle reguluje, na co strony mogą lub nie mogą się umówić i "z urzędu" unieważnia niezgodne z nim zapisy (jest nadrzędne względem umów).
Zalogowani uzytkownicy moga oceniac artyluly