Tad Witkowicz radzi, czyli Od nędzy do pieniędzy!

Autor: Tadeusz “TAD” Witkowicz
Opublikowal: Grzegorz Lepianka
2009-07-12 17:54:24

Minione dwadzieścia pięć lat to pik mego potencjału. Osiągnąłem wszystko, co chciałem. Nie mam wobec siebie poważniejszych zastrzeżeń. Nie mam sobie nic do wyrzucenia. Zdobyłem medale we wszystkich konkurencjach, w których startowałem. Ale czuję, że jeszcze mnie na coś ważnego stać.

Od tych refleksji doszedłem do Otago Capital. Ma to być firma zajmująca się finansowaniem i wspieraniem start-upów. Chcę pomagać ludziom, którzy mają dobre pomysły, wspierać ich radami, doświadczeniem, kontaktami i pieniędzmi.


Kapitalizm to ustrój, w którym ludzie dzielą się z innymi swoim kapitałem; czasem, pracą, doświadczeniem, kreatywnością. Robią to rzecz jasna we włąsnym interesie, ale dzięki temu korzystają inni. Na tym właśnie polega „solidarność”; aby sobie zrobić dobrze, musisz dbać o innych.


Gdy w 1990 roku jechałem do Polski w poszukiwaniu informatyków, kierowałem się dość wtedy ryzykownym założeniem, że jest tam wielu mądrych, utalentowanych ludzi, których mogę do swoich pomysłów wykorzystać. Zaryzykowałem i wygrałem. Moje inwestycje w Polskę i Polaków były jednym z fundamentów mego amerykańskiego sukcesu.


Teraz jest podobnie – czuję, że w Polsce jest potencjał, który powinien zostać wykorzystany, w przeciwnym razie najzdolniejsi ludzie wyjadą za granicę i Polska ich straci. Trzeba ich znaleźć i pomóc im, skontaktować ich z wielkim światem, z biznesem, nauczyć nowoczesnego myślenia i, rzecz jasna, sfinansować ten potencjał. Ja chę to robić. Chcę się w stu procentach skupić na działalności w Polsce. Taka jest logika mego działania. CrossComm był outsourcingiem, w Adleksie wykonywałem w Polsce całą produkcję, sprzedając ją na rynek amerykański, teraz chcę wszystko zrobić w Polsce i sprzedawać to na świat.


W trakcie tych kilkunastu lat swej obecności w Gdańsku wykształciłem kilku wybitnych specjalistów, nadających się do pracy na wszystkich stanowiskach menedżerskich, w dowolnej firmie świata. Chcę więcej takich ludzi znaleźć i zorganizować z nimi udany biznes. Tym bardziej, że po amerykańskiej stronie oceany jest wielu, którzy chętnie pójdą w moje ślady i zainwestują w polskie talenty miliony, czy nawet miliardy dolarów. Marzy mi się polska firma z oddziałem w USA. Rynek amerykański jest największy, najważniejszy i trzeba na nim być. Firma technologiczna, której tam nie ma, nie ma większych szans. W motoryzacji, przemyśle meblowym czy kosmetycznym można działać poza Ameryką, w high-tech karty rozdają Amerykanie.


Moja następna polska firma zacznie sprzedawać w Polsce, potem w Europie, by ostatecznie wejść do Ameryki. Z chwilą osiągnięcia rynku Stanów Zjednoczonych firmę sprzedamy, albo wejdziemy z nią na giełdę i zaczniemy coś nowego. Wiem jak to zrobić. Szukam jedynie właściwych partnerów. Mógłbym sam założyć firmę, sam ją prowadzić, ale nie chcę, bo przyrzekłem sobie, że już nigdy tego nie zrobię. Uważam też, że rynek się zmienia i lepiej pasuj do niego ludzie młodzi, którzy w nowych warunkach radzą sobie lepiej niż ja. Internet zmienił rynek, zmienił technologię, pomysły ludzi w moim wieku są już przestarzałe. Mój najlepszy czas minął. Współczesny trzydziestolatek lepiej ode mnie rozumie potrzeby swojej generacji. On wyrastał w erze technologii komputerowej, internetowej, komórkowej, posługuje się nią znacznie sprawniej niż ja, dla którego jest ona jednak czymś sztucznym. Takich ludzi szukam!


Problem w tym, że te polskie pomysły, które znam, są od strony biznesowej zbyt słabo przemyślane i dlatego nikt w nie nie zainwestuje. Próbuję temu zaradzić. Zorganizowałem konkurs na biznesplan, inwestuję w szkolenie młodych przedsiębiorców, piszę artykuły, piszę poradnik dla planujących start-up, współpracuję z ludźmi podzielającymi moje spostrzeżenia. Nie celuję zbyt wysoko, jestem realistą. Będę szczęśliwy, jeśli uda mi się choć jednego młodego przedsiębiorczego człowieka zatrzymać nad Wisłą, tym bardziej, że po Wall Street czy Fifth Avenue można pospacerować w każdej chwili. I dlatego powtarzam aż do znudzenia: sam pomysł nie wystarczy. Pomysł to tylko pięć procent sukcesu. Pozostałe 95% to ciężka, żmudna harówka.


Niektóre moje pomysły były bardzo dobre, jednakże bez pasji przekształcenia ich w biznes, bez umiejętności pokonania setek, tysięcy przeszkód stojących na drodze do sukcesu, niczego bym nie osiągnął. Zresztą sama pasja i wiedza nie wystarczą. Do niczego bym nie doszedł, gdyby nie pracowitość, wytrwałość i poświęcenie. Drogę do milionów miałem pełną zakrętów, wybojów i przeszkód. Nie byłem dobrze urodzony, nie miałem nazwiska, kontaktów, układów czy powiązań, które pomogłyby mi osiągnąć sukces lub przynajmniej dałyby dobry start. Wprawdzie emigracja do Kanady byłą dla mnie szansą, jakiej w małym podlaskim miasteczku nie miałem, ale przecież nie każdy emigrant zostaje milionerem. Gros osiedlających się w Kanadzie i USA Hindusów, Chińczyków, Rosjan, Meksykanów, Nigeryjczyków, Polaków i imigrantów z innych rejonów świata odkrywa, że nie jest to wcale łątwe; nikt ci tam nie da niczego za darmo, a dolary nie rosną na drzewach. Im szybciej zrozumieją, że oczekiwanie na pomoc rządu jest naiwnością, a w drodze do sukcesu mogą liczyć jedynie na siebie, tym szybciej ten sukces osiągną.


Wszystkiego dorobiłem się w życiu sam, ciężką, rzetelną i uczciwą pracą. Napisałem o tym, ponieważ chcę pokazać, że sukces jest w zasięgu zwykłych ludzi, nawet takich biedaków jak ja. Mam nadzieję, że moja historia pomoże choć jednemu z Was wykorzystać szansę, jaką jest dziś niepodległa Polska. Nie musicie – jak ja w 1966 roku – emigrować. Szansę na sukces macie na miejscu, sięgnijcie tylko po nią.


Pozdrawiam serdecznie, do zobaczenia 10 paźdzernika

Tadeusz “Tad” Witkowicz

polecamy: http://www.seminarium.asbiro.pl

Całość tutaj



Komentarze:

Aby dodać nowy komentarz musisz się zalogować
Jeśli jeszcze nie masz konta zarejestruj się!


Słyszałem różne opinie na temat start-upów [17]

Advocatus Diaboli (lawyer) - 2009-07-13 01:52:14

Jedni uważają że fundusze venture capital służą drenowaniu i kradzieży niezłych pomysłów. Inni z są z kolei zadowoleni z tego typu wsparcia.
A może ktoś z czytelników WiKu ma doświadczenie ze start-upami? Warto dzielić się własnymi pomysłami?

"Wszystkiego dorobiłem się w życiu sam, ciężką, rzetelną i uczciwą pracą. Napisałem o tym, ponieważ chcę pokazać, że sukces jest w zasięgu zwykłych ludzi, nawet takich biedaków jak ja."
Gratulacje.

odpowiedz


Kiedy II część?! [0]

Bogdan M. (bogdan) - 2009-07-13 19:04:31

Tzn. "Od pieniędzy do nędzy".

:)

odpowiedz


Dojebią mu kontrolę skarbową z najazdem [0]

eurosoc (eurosoc) - 2009-07-13 11:39:18

brygady terrorystycznej jako bonusem i się chłopina poskłada.

odpowiedz


Mistrz... [0]

Jarosław Cholewiński (oki) - 2009-07-12 22:06:12

....

odpowiedz


Najnowsze wiadomosci

Wyłączanie systemu opatentowane…
Paranoi patentowej ciąg dalszy – Microsoft opatentował wyłączanie systemu operacyjnego.

Polska odciąży inne kraje - przyjmie więcej imigrantów
Polska chce pomóc najbardziej obleganym przez imigrantów krajom Unii Europejskiej i razem m.in. z Francją, Wielką Brytanią, Niemcami, Słowacją oraz Słowenią weźmie udział w unijnym programie relokacji imigrantów - informuje "Metro".

Francja proponuje uregulowanie unijnego rynku surowców
Francja wysłała do Komisji Europejskiej szczegółową propozycję w której wzywa do podjęcia wspólnych działań na rzecz uregulowania coraz bardziej niestabilnych rynków surowcowych, zanim kraje ten obejmie przewodnictwo w Grupie 20 potęg gospodarczych, powiedzieli ministerialni urzędnicy.

Gleba, na której rodzi się faszyzm
Zastanawiające, jaką nienawiść w człowieku może budzić wolność innych ludzi. „Gazeta Wyborcza” zamieściła relację z akcji łódzkiej straży miejskiej, która usiłowała przegonić z ulicy handlujące tam z „pudełek” osoby, próbując zabierać im siłą towar (ciekawe na podstawie jakiego prawa?). Akcja zakończyła się niepowodzeniem. Pod relacją znajdują się komentarze czytelników. W większości agresywnie i chamsko atakujące handlarzy.

Niemiecki naród na drodze do samolikwidacji
Niemiecki naród się kurczy, a społeczeństwo przechodzi jakościowe i kulturowe zmiany w związku z imigracją z krajów muzułmańskich - ocenił członek zarządu Bundesbanku, socjaldemokrata Thilo Sarrazin, prezentując w poniedziałek w Berlinie swą najnowszą książkę.

Place zabaw w kolorach PO
W ramach programu "Radosna szkoła" rząd płaci połowę za place zabaw, ale tylko wtedy, jeśli będą z pomarańczowej gumy. Pomarańczowo-granatowe place zabaw mają powstać w 14 tys. podstawówek.

Arma cano - pars nona
A więc jednak nie działa? Szok, prawda? W państwach totalitarnych, gdzie obywatel nie ma prawa się bronić, szaleńcy też urządzają rzezie.

Paranoja sięgnęła zenitu
"To pewnie bomba" - zażartował na lotnisku w Rostocku jeden z Niemców, gdy podczas kontroli osobistej, przez którą przechodził włączył się sygnał bramki kontrolnej. Na lotnisku od razu ogłoszono alarm.

Totalna inwigilacja w Meksyku?
Pamiętacie Raport Mniejszości, gdzie skanery rozpoznawały w miejscach publicznych ludzi, by wyświetlać im na billboardach spersonalizowane reklamy? Podobnie ma być w Meksyku. Bo ponoć powszechne skanowanie w miejscach publicznych tęczówek ma służyć nie tylko “bezpieczeństwu”, ale i “wygodzie”. Żegnaj 2010, witaj 1984?

Polska donosem stoi
Do skarbówki wpływa rekordowa liczba informacji od "życzliwych" - zauważa "Rzeczpospolita". Najczęściej informują o przekrętach podatkowych sąsiadów, byłych małżonków i pracodawców lub konkurencyjnych firm.

Administracja rośnie jak na drożdżach
Rząd planuje w ramach pakietu oszczędnościowego zamrożenie płac w sferze budżetowej, ale to nie wystarczy, jeśli nie ograniczy się wzrostu zatrudnienia. W ubiegłym roku przybyło ponad 40 tys. urzędników, z czego ponad 24 tys. w administracji samorządowej i prawie 16 tys. w państwowej.

Słowacja zamierza iść w ślady Singapuru w wojnie z biurokracją
Słowacki minister gospodarki oraz były dyrektor agencji reklamowej, Juraj Miškov, zamierza zlikwidować biurokratyczne ograniczenia i złagodzić przepisy prawa pracy, by zachęcić do inwestycji w kraju, który, jak twierdzi, może się stać Singapurem Europy Wschodniej.

Nawet 2600 zł grzywny za sprzedaż "na zeszyt"! - Aby żyło się lepiej!
Sprzedaż "na zeszyt" to powszechna praktyka handlowa, szczególnie w niewielkich miejscowościach lub wśród dobrze znających się osiedlowych społeczności. Udzielając klientom kredytu właściciele ryzykują jednak więcej niż tylko niespłacony dług - fiskus może nałożyć na nich mandat nawet do 2600 zł.

Chodź, pomaluj mój świat… urzędniku
W chwili, gdy to piszę, 91% osób biorących udział w ankiecie na stronach „Gazety Wyborczej” opowiada się za zabranianiem stawiania reklam na prywatnych posesjach, „bo to szpeci przestrzeń”.

Ratusz miał oszczędzać, a zatrudnił 1,5 tys. nowych osób
Pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz zatrudnienie w ratuszu wzrosło o 1,5 tys. osób. W dobie kryzysu trzeba na gwałt szukać oszczędności, ale burmistrzowie nie przewidują redukcji zatrudnienia

Ziobro idzie po władzę
Zbigniew Ziobro wyraża się jasno ("Te wybory można było wygrać", "Rzeczpospolita", 14 sierpnia 2010): "Jarosław Kaczyński mógł wygrać lewą ręką, gdyby w starciu z Komorowskim mówił o tragedii smoleńskiej i atakował PO za powódź, a nie przemawiał głosem baranka prowadzonego na rzeź przez wiadome siły".

UPR odpowiada na apel posła PiS
Ostatnio poseł partii Populizm i Socjalizm, pan Artur Górski zaapelował* do organizacji pozaparlamentarnych o powołanie Ruchu Obrony Podatników. My – członkowie Unii Polityki Realnej – tworzymy taki ruch od wielu lat, działając konsekwentnie na rzecz obniżenia danin publicznych.

Ustawa o bateriach
Państwowe regulacje ogarniają coraz to większe obszary naszego życia. Okazuje się, że od roku mamy w Polsce Ustawę o bateriach i akumulatorach.

Socjalista Ikonowicz kosi trawnik u liberała
Piotr Ikonowicz, ikona PPS skosił trawnik na posesji prezydenta Wadima Tyszkiewicza. Zarobił na czysto 15 zł, co wystarczy na czynsz mieszkańca domu socjalnego w Nowej Soli. Był zdziwiony

Chiny 2 potęgą świata
Chiny są już drugą na świecie gospodarką, bo Japonia zwolniła. Chiny w drugim kwartale wyprzedziły Japonię i stały się drugą gospodarką na świecie pod względem wielkości PKB. Przed nimi już tylko Stany Zjednoczone, ale choć dystans do nich jest jeszcze duży, zmiany lidera nie wyklucza się już za kilkanaście lat.